ojj, cudnie, cudnie ! wybawiłam się niesamowicie! <33 śmiem twierdzić, że to najlepszy open'er na jakim byłam. a na faith no more i kingsach to chyba umierałam z 1000000 razy
powiedz mi, co jest takiego w KOL? bo ja - serio - nie wiem, dlaczego taki szał. mieli parę dobrych momentów, no ale znowuż mnie nie porywają. dla mnie też najlepszy openerz, na jakim byłam, bo mój pierwszy ale wyśmienicie, obejrzałam większość tego, co chciałam, sama nawet mało marudziłam, co świadczy o sile tej imprezy ^^
dokładnie! hmm, powiem ci, że w KOL w sumie nie wiem co jest takiego powalającego ... ogólnie jestem ich fanką od ich debiutanckiego albumu i wiem, że jak na tamte standardy muzyczne to nieźle się wybijali z tłumu, bo byli tacy (nieokrzesani?) niby grali indie niby country ale też oldschoolowym rockiem zalatywało także taki istny misz-masz no i ich image ówczesny! mnie jednak do nich przekonał głównie głos wokalisty <3 ogólnie koncert na Heinekenie był bardzo dobrym pod względem wykonania wszystkich utworów, ale chłopcy mogli bardziej zaszaleć i troszkę pozmieniać aranżacje niektórych utworów dla urozmaicenia co nie zmienia faktu, że koncert uważam za cudowny <3
wiem, że z KOL podobał mi się chyba utwór przed utworem przed 'sex on fire' - fajnie chodziła tam gitara - a też zdziwiłam się, że tak nieźle znam 'closer' - to jest chyba ich jedyna piosenka, co ją tak bardziej lubię (: w takich festiwalach to jest najlepsze w sumie, że każdy może znaleść coś dla siebie, a i tak nawet z jednego koncertu każdy ma inne przemyślenia. który to dla Ciebie open'er?
Devious Comments
jak tam po openerze?
--
Jesus's jumping on the pogo stick.
wybawiłam się niesamowicie! <33 śmiem twierdzić, że to najlepszy open'er na jakim byłam.
a na faith no more i kingsach to chyba umierałam z 1000000 razy
--
Seth: Face it, our chemistry is undeniable.
dla mnie też najlepszy openerz, na jakim byłam, bo mój pierwszy
--
Jesus's jumping on the pogo stick.
hmm, powiem ci, że w KOL w sumie nie wiem co jest takiego powalającego ... ogólnie jestem ich fanką od ich debiutanckiego albumu i wiem, że jak na tamte standardy muzyczne to nieźle się wybijali z tłumu, bo byli tacy (nieokrzesani?) niby grali indie niby country ale też oldschoolowym rockiem zalatywało także taki istny misz-masz no i ich image ówczesny!
mnie jednak do nich przekonał głównie głos wokalisty <3
ogólnie koncert na Heinekenie był bardzo dobrym pod względem wykonania wszystkich utworów, ale chłopcy mogli bardziej zaszaleć i troszkę pozmieniać aranżacje niektórych utworów dla urozmaicenia
--
Seth: Face it, our chemistry is undeniable.
w takich festiwalach to jest najlepsze w sumie, że każdy może znaleść coś dla siebie, a i tak nawet z jednego koncertu każdy ma inne przemyślenia.
który to dla Ciebie open'er?
--
Jesus's jumping on the pogo stick.
--
Seth: Face it, our chemistry is undeniable.
Previous PageNext Page